Hej, tu Bart.
Skoro się przedstawiłem, to mogę coś też powiedzieć o tym blogu i o sobie. Poza tym dzisiaj będzie durna historyjka z dzieciństwa. A że każdy lubi opowieści z dzieciństwa, to po prostu wciągnie mnie samo pisanie i mam nadzieję, że Was również czytanie :) Blog będzie o miejskim survivalu i będę opowiadać różne życiowe epizody.
Czemu "superbartman"?
Krótki flashback:
A temu, że jestem akurat geekiem. Któregoś dnia parę lat temu natknąłem się na Allegro na komiksy. Była to akurat krótka zamknięta historia z The Amazing Spider-Man. Kupił mi ją na urodziny mój przyjaciel i stąd zajawka wróciła. Jako gnojek nie zdarzało mi się dostawać kieszonkowego jak inne dzieciaki. Zresztą ominęły mnie wszystkie Tazosy, kapsle i reszta pierdół, które można było zbierać z kumplami za małolata. Oczywiście w sporty żadne też nie grałem, a frajerem, który zawsze ostatni był wybierany na WFie byłem ja. W sumie jestem ja. Nic się nie zmieniło. Jednak dla moich rodziców liczyła się najbardziej edukacja, a o dziewczynach i piłce po szkole zapomnij! Więc musiałem mieć co robić.
Rysowałem. A wtedy w podstawówce udało mi się matkę namówić na rysowanie w Pałacu Kultury. Tam spotkałem Franka. Dzieciak wyjątkowo popierdolony i mówił tyle jakby miał pierdolca od jedzenia za dużo cukru. Chociaż... Kto wie? Może matka robiła mu z herbaty syrop?
Więc Franek zapisał się jakoś później i był w połowie semestru na zajęciach. Na jego pierwszych zajęciach miał ze sobą komiks ze Spider-Manem. Kreska świetna, a nawet kolorowe w przeciwieństwie do japońskich mangospierdolin. I zbierałem się długo, żeby kupić ten sam numer. Kieszonkowych nie ma,a raz na jakiś czas się zdarzyło, że ojciec miał dobry dzień i do kieszeni coś wejdzie. No i w końcu kupiłem. Seria składała się niestety z pięciu komiksów, a z racji, że starczyło mi pieniędzy tylko na jeden numer, to przechodząc przez ten sklep co jakiś czas tylko widziałem jak znikają komiksy. Jeden po drugim.
Ale przypomniało mi się, że było wydawnictwo "Dobry Komiks", ale wyszło na to, że już nie istnieje i zbankrutowali, więc poszukałem w sieci i było na Allegro. Dzieciństwo mi przeleciało przed oczami. I kupiłem, drugą serię kupił mój przyjaciel z okazji moich urodzin. I stąd faza na superbohaterów.
Chociaż każdy by chciał obejrzeć moje bazgroły, to zawsze odmawiam. Lepiej pokazać coś dobrego jak się osiągnie efekt niż robić z siebie lajkożebraka na Facebooku, który narysuje coś równie chujowego jak kutas w zeszycie, ale o nieco wyższej estetyce, ale jednak zjebanej proporcji. Prawdopodobnie można liczyć na jakieś słodziaszne oczy rozwalone na pół twarzy, a reszta fejsbukowej galerii to spierdoliny z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale jest też i taki typ artystów. Istnieją, nie wymrą, a szansa, że to będzie jeden z Waszych znajomych jest ogromna.
Poza narzekaniem będę prawdopodobnie opowiadał różne życiowe epizody, więc sądzę, że mówić o sobie dużo nie muszę. Mam nadzieję, że wpisy wciągną i może kiedyś będę taki jak i10. Kto wie?
Mogę jeszcze powiedzieć, że jestem Azjatą. A dokładniej Wietnamczykiem. Ale nichuj tego w żaden sposób nie odczuwam z racji, że urodziłem się w Polsce i wychowałem na kulturze zachodniej, stąd może specyficzne spojrzenie na świat i cynizm.
Selektywny dupek i bardzo często egoista - jest to moje podejście od jakiegoś czasu. Każdy do pewnego stopnia jest samolubem i według mnie nawet czasem tak trzeba, żeby każdy sobie nie wchodził na łeb. Według mnie dzięki temu jest ład we wszechświecie, a tam gdzie jest tego niedobór, to jest wojna.
Także chyba tyle o sobie. Z czasem sami zobaczycie jaki jestem i trochę naczytacie się mojego gadania. Muszę gdzieś się wygadać,a najczęściej swoich życiowych epizodów nie zapisuję. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś fajnego i za dziesięć lat może będziecie nosić moje koszulki :D
Bartman out.
No comments:
Post a Comment